Zbigniew Wodecki opowiada dziś o sobie na naszej sofie dla gwiazd.

„Nocą zakradaliśmy się na lotnisko i wykręcaliśmy z silników samolotów takie grzybki, w których był sód, i jak się delikatnie nadpiłowało i wrzuciło do wody, to dochodziło do niezłego wybuchu. Myśmy wtedy grasowali po wielkich łąkach koło torów – tam jest teraz boisko klubu Wieczysta, a dalej osiedle Ugorek”.
– z książki K. Bałuka i W. Krupińskiego „Wodecki. Tak mi wyszło”.